Od 14 stycznia każdy Niemiec, który zdecyduje się zezłomować swój przynajmniej 9-letni samochód, będzie mógł liczyć na 2500 euro rekompensaty ze strony państwa przy zakupie nowego auta – to tylko skromna część ocenianego na 50 mld euro planu, który ma na celu rozruszanie największej gospodarki Europy

Niemiecki rząd stawia oczywiście dodatkowe warunki, które mają uniemożliwić skorzystanie z premii przypadkowym osobom. Przeznaczony do zezłomowania samochód musi być zarejestrowany przynajmniej rok na tego, kto będzie kupował nowe auto. Przepis dotyczy tylko wyłącznie prywatnych właścicieli – zezłomowanie pojazdu zarejestrowanego na firmę nie będzie w żaden sposób premiowane.

Szrotpremia (Schrottprämie, Umweltprämie, Abwrackprämie) będzie przysługiwać zresztą nie tylko na zakup nowych aut, ale m.in. także na tzw. Jahreswagen (samochody demonstracyjne, do jazd próbnych itp., zarejestrowane na dilera lub importera) oraz Tageszullasung - diler rejestruje na siebie nowe auto, by móc udzielić na jego zakup większego rabatu niż przy aucie fabrycznie nowym. Generalny dystrybutor nie ma wówczas wpływu na oferowany przez dilera upust, bo przecież w myśl przepisów jest to samochód używany. W efekcie klient kupuje nowy pojazd z zerowym stanem licznika, który „w papierach” miał już jednego właściciela.

Obecnie trwają rozmowy, czy szrotpremią zostanie objęty także leasing konsumencki (w Niemczech to dość popularna forma użytkowania samochodu, w Polsce nadal w powijakach), ale wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie. 14 stycznia jest datą graniczną – jeśli ktoś zezłomował swoje auto wcześniej ma pecha i nie może skorzystać z dopłaty do nowego pojazdu.

Cały program wspierania rodzimego przemysłu motoryzacyjnego (najwaźniejszej gałęzi niemieckiej gospodarki, dającej zatrudnienie 750 tys. ludzi, nie licząc serwisów i salonów sprzedaży!) będzie kosztował niemiecki budżet 1,5 miliarda euro. PricewaterhouseCoopers ocenia, że dzięki szrotpremii można się spodziewać wzrostu sprzedaży nowych aut o 300 tys. sztuk. Oczywiście bardzo wyraźne są też głosy, że właściciele 9-letnich i starszych aut przy zmianie samochodu pod uwagę biorą wyłącznie używane pojazdy, a jeśli już myślą o nowych, to te nie pochodzą z niemieckich fabryk, lecz przeważnie z Europy Wschodniej, Włoch czy Francji.

Wygląda jednak na to, że inicjatywa rządu będzie miała bardzo duże oddziaływanie na gospodarkę, nawet jeśli Niemcy wybiorą samochody produkowane poza ich krajem. Świadczy o tym choćby proste wyliczenie: pochodzący z Rumunii jeden z tańszych na rynku niemieckim samochodów Dacia Sandero 1.4 w podstawowej wersji kosztuje 7500 euro. Przy 19-procentowym VAT-cie suma 1425 euro szybko wróci do budżetu. Wystarczy, że nowe auto będzie kosztowało 13 160 euro (np. 3-drzwiowe VW Polo w podstawowym standardzie wyposażeniowym, z 80-konnym silnikiem benzynowym to wydatek przynajmniej 13 525 euro) , by 100 proc. premii wróciło natychmiast do budżetu, niezależnie od tego, gdzie samochód jest produkowany. Zarobi więc sprzedawca, ktoś, kto auto do niego dowiózł, poza tym nie należy zapominać, że nowe auto trzeba przecież serwisować, a to już zysk dla miejscowych warsztatów ASO. I pomyśleć, że plan rozruszania gospodarki opracowała tzw. wielka koalicja Chrześcijańskiej Demokracji (CDU/CSU) z Socjaldemokratami (SPD) – gdyby przyrównać to do polskich warunków PiS musiałoby wejść w trwałą koalicję z SLD!

Niemiecka inicjatywa będzie oddziaływać także na polski rynek aut używanych – z Niemiec płynie do nas największy strumień „używek”. Łącznie w zeszłym roku Polacy sprowadzili z zagranicy 1,1 mln używanych aut, z czego nadal większość pochodziła od naszego zachodniego sąsiada. Teraz podaż samochodów do 2500 euro zostanie tam mocno ograniczona. Zresztą podobne rozwiązania dotyczące promowania wycofywania starych aut i kupna nowych podjęła już Francja i Włochy. Biorąc pod uwagę bardzo wysoki kurs euro i wzrost akcyzy na auta powyżej 2 litrów pojemności, nie ma się co spodziewać obniżek cen samochodów używanych.

O wszystkich argumentach „za i przeciw” wytaczanych przez zwolenników i przeciwników szrotpremii już wkrótce na moim blogu! Do zobaczenia!

Piotr Burchard