Powiedzieć o Moskwie, że to miasto wielkich kontrastów to tak jakby nic nie powiedzieć. Pierwszy raz byłem tam w maju zeszłego roku na meczu hokejowym, teraz przyszedł czas na odwiedzenie moskiewskiego salonu MOSIAS 2008.

Dziewczyna z MoskwyDziewczyna z Moskwy

Szeremietiewo 2 nic się nie zmieniło. Stary, zakurzony budynek sprawia wrażenie, jakby nikt o niego nie dbał. I chyba zresztą tak jest, bo obok powstaje już nowy dworzec – nowoczesny, przestronny, czysty. Pograniczniczka zagląda w mój paszport, robi dziwny grymas i wysyła mnie do uzupełnienia świstka, który muszą wypełnić wszyscy obcokrajowcy wjeżdżający do Rosji. Nie zdążyłem jeszcze dojść do stolika, a już druga krzyczy „Siuda, siuda” pokazując na inną bramkę przejścia. Tam jeszcze raz przeszywanie wzrokiem (zawsze przy takich okazjach zastanawiam się po co ten cyrk?), ale młody człowiek w mundurze bierze mój kwitek, wpisuje datę wyjazdu, przystawia stempel i… witamy w Rosji! Kilka godzin później grupa Włochów, którzy też przyjechali odwiedzić MOSIAS, czekała na odprawę paszportową 3 godziny… Miałem szczęście!

Sama droga z Szeremietiewa też wydała mi się krótsza, i to wcale nie dlatego że już nią jechałem. Po prostu domy mieszkalne podchodzą już niemalże pod same pasy startowe. A pomyśleć, że jeszcze w zeszłym roku wydawało mi się że do centrum z lotniska jest naprawdę daleko. Droga ma po 5 pasów w każdą stronę, wszystkie zajęte. Gdy zdarzy się większy korek, pobocze zamienia się w szósty pas. Co ciekawe, nikt nikomu złośliwie nie zajeżdża drogi, obowiązuje prawo większego, ale w końcu to też jakieś prawo. Zjazd z drogi szybkiego ruchu ma 1 pas? Na czas korka robią się 3. Nikt nikogo nie wyzywa, nikt nie trąbi. Stłuczki? Tak, niegroźne kolizje są tu widoczne bardzo często, ale przy takim natężeniu ruchu i zwyczajach kierowców inaczej być nie może. Najczęściej auta osobowe padają ofiarami ciężarówek budujących Moskwę – wiadomo, z szoferki Kamaza widać mniej, można czasem nie zauważyć jakiejś panoszącej się osobówki. Patrole milicji drogowej także są bardzo częste. I oczywiście te radary! Królują suszarki (te Rosjanie robią doskonałe, mieliśmy kiedyś okazję przetestować ich sprzęt), które są ulubioną bronią do walki z zbyt szybkimi kierowcami (a takich tu nie brakuje).

Na świat patrzę przez pryzmat motoryzacji, nic więc dziwnego, że zarówno wtedy jak i teraz najbardziej uderzyła mnie ilość luksusowych samochodów na ulicach tej metropolii. W stolicy Rosji mieszka 15 mln ludzi, a mnie wydawało się że znaczna część z nich to miliarderzy (już nawet nie skromni milionerzy). W Moskwie Mercedesem klasy S jeżdżą chyba tylko drobni rzemieślnicy. Bentleye, Astony Martiny i Porsche (najczęściej Cayenne) – oto ulubione marki bogatych Rosjan. Lenin, gdyby go pochowali, pewno przewracał by się w grobie, a tak wódz rewolucji leży tylko nieruchomo, a tuż obok niego przy Placu Czerwonym śmigają auta, z których każde jest warte więcej niż kilkuletnie zarobki przeciętnego Rosjanina. Odwiedziny u wodza możliwe między 10 a 13, ale podobno kolejka jest długa…

Ale z jednym muszę oddać Moskwie sprawiedliwość – jeszcze w zeszłym roku wydawało mi się, że po ulicach jeżdżą tu tylko luksusowe limuzyny albo zdezelowane Łady. Teraz limuzyn nie jest mniej, ale najwyraźniej kształtuje się klasa średnia, bo coraz częściej w Moskwie można zobaczyć nowe Mondeo, Peugeota 407 czy Avensisa. Łady w wyraźnym odwrocie, ale wciąż jeździ ich tu naprawdę dużo – zarówno tych starych, jak i tych znacznie nowszych.

Sam salon nie zapiera może tchu w piersiach (już prędzej gigantyczne korki, które tworzą się przy dojeździe). Światowych premier było tu jaki na lekarstwo, ale jego potencjał jest olbrzymi. Moim skromnym zdaniem impreza już niedługo zostanie na stałe wpisana w kalendarz europejskich wydarzeń motoryzacyjnych. Rosja jest obecnie pierwszym rynkiem Europy, a z takimi regularnymi wzrostami niedługo zostawi wszystkich daleko w tyle. Czy któryś ze światowych producentów może sobie pozwolić na jego lekceważenie? Dziś rozpoczyna się szczyt Unii Europejskiej poświęcony sprawom Gruzji. Idę o zakład, że Europa nie zdecyduje się na żadne sankcje gospodarcze wobec naszego wschodniego sąsiada… Za duże pieniądze są do stracenia. Znam się na samochodach i widziałem, co się dzieje na ulicach Moskwy. Specjaliści od innych branż pewnie są podobnego zdania.

W centrum Crocus Expo (miejsce organizacji targów od dwóch lat) widać także jak na dłoni, że Rosjanom na prestiżu salonu bardzo zależy. Organizacja imprezy była świetna i najwyrażniej nikt nic sobie z tego nie robił, że Rosja w tym samym czasie jest w stanie wojny. Nie zauważyłem żadnych oznak wzmożonych kontroli bezpieczeństwa, żadnych bramek, natarczywych ochroniarzy itp. Czy coś mną na moskiewskim salonie wstrząsnęło? Tym razem jeszcze nie – ot, dobrze przygotowana impreza na światowym poziomie, jeszcze bez podnoszących prestiż premier, ale to tylko kwestia czasu…  Ciekawostką był koncept Mazdy Kazamai – samochód który przygotowano z myślą o młodych, dynamicznych Rosjanach. Nic dziwnego, że Mazda tak bardzo bierze sobie do serca gusta i potrzeby tego rynku – u największego dilera marki pod Moskwą sprzedaje się miesięcznie 350 Mazd. Salon jest otwarty do 22 (w weekendy do 21!).

Oczywiście można zapytać, czy można patrzeć na Rosję przez pryzmat bogatej Moskwy. OK, na pewno 100 km dalej świat wygląda zupełnie inaczej, ale czy w polskie, hiszpańskie czy portugalskie wsie są oazami bogactwa?

Tu znajdziesz 170 zdjęć z salonu w Moskwie