Są już pierwsze dane statystyczne po wprowadzeniu premii środowiskowej w Niemczech – w ciągu pierwszych 10 dni działania programu zgłoszono 17,5 tys. zgłoszeń od osób, które zezłomowały swój stary samochód i wyraziły chęć kupna nowego

Pierwsze prognozy przed wprowadzeniem premii środowiskowej (m.in. niemiecki oddział Pricewaterhausecoopers) okazały się delikatnie mówiąc niezbyt trafne. Analitycy przewidywali, że z 2,5-tysięcznego bonusa może skorzystać maksymalnie ok. 300 tys. osób. Po kilku tygodniach działania programu nastroje są wyraźnie lepsze – przez pierwsze 10 dni do Federalnego Urzędu Gospodarki i Kontroli Eksportu (BAFA) trafiło 17,5 tys. zgłoszeń od osób, które zezłomowały swój stary samochód i wyraziły chęć kupna nowego (oczywiście korzystając z 2500 euro zachęty od państwa). Rynkowi eksperci szybko zmienili zdanie – dziś mówią już nawet o 1 mln chętnych do skorzystania z premii środowiskowej. W Niemczech zarejestrowanych jest ponad 8 mln aut starszych niż 9-letnie.

Obawy producentów, jakoby na premii skorzystali wyłącznie producenci tanich aut spoza Niemiec również się nie potwierdziły – średnia wartość nowego samochodu kupowanego w ramach programu ożywienia przemysłu motoryzacyjnego to 11 tys. euro, a w przypadku Jahreswagen (czyli np. aut podemonstracyjnych dilerów) to ok. 15 tys. euro. Peter Ritter, rzecznik prasowy jednego z dilerów Mercedesa w wywiadzie dla niemieckiego czasopisma „Automobilwoche” mówi o „niewiarygodnym efekcie psychologicznym”. Klienci korzystający z premii kupują nawet droższe modele, które teoretycznie nie powinny mieć nic wspólnego z osobami, których dotychczasowe pojazdy trafiły na złom.

Jak donosi internetowe wydanie „Der Spiegel” szef niemieckiego oddziału Peugeota szacuje, że dzięki wprowadzeniu premii sprzeda o 12 tys. aut więcej niż do tej pory, a w styczniu zebrał o 80 proc. więcej zamówień niż rok temu. Rzecznik prasowy niemieckiego oddziału Fiata mówi o drastycznym spadku stanów magazynowych, a niektórzy dilerzy mówią nawet tym, że sytuacja w salonach „przypomina im nawet czas zaraz po zjednoczeniu Niemiec”. Również Opel i Volkswagen sygnalizowali, że już korzystają z premii środowiskowej.

Oczywiście z Niemiec nie płyną tylko dobre wieści. W porównaniu ze styczniem 2008 roku sprzedaż nowych aut spadła o 14 proc. O ewentualnym sukcesie programu rządu Angeli Merckel będzie więc można mówić z całą odpowiedzialnością dopiery gdy poznamy wyniki dilerów za luty, kiedy premia zaczęła w pełni działać.

Krytycy programu mówią również, że jest to interwencjonizm państwa w czystej formie i w gospodarce rynkowej takie działania nie powinny mieć miejsca. Dlaczego podatnicy mają dokładać do działalności prywatnych firm? Nie sposób się z tym nie zgodzić, ale przy obecnej sytuacji gospodarczej w Europie odpowiedź może być tylko jedna – żeby później podatnicy nie musieli się zrzucać na zasiłki dla bezrobotnych zwolnionych z fabryk samochodów, poddostawców, dilerów itd. Poza tym, w porównaniu z olbrzymim zastrzykiem pieniędzy dla sektora bankowego (który jest już przecież faktem), pomoc dla branży motoryzacyjnej to prawdziwe „grosze”. Może warto wziąć to pod uwagę przy opracowywaniu podobnego rozwiązania w Polsce? Przy ewentualnej premii w wysokości ok. 6 tys. zł budżet odzyska przynajmniej 3,1 proc. akcyzy i 22 proc. VAT (np. w przypadku najtańszego Fiata Pandy za 25 tys. zł będzie to ok. 6 tys. zł). Może więc koszt takiej operacji nie będzie wcale duży?

Piotr Burchard

Dodano: 10.02.09, godz. 13:22

PS. Najświeższe dane BAFA (do 9.02.09) mówią o 22 tys. zgłoszonych przypadków skorzystania z premii środowiskowej.

Alain Visser, wiceprezydent GM Europe odpowiedzialny za Opla, w wywiadzie dla niemieckiego magazynu gospodarczego „Der Handel” stwierdził, że po wprowadzeniu premii popyt na Agilę wzrósł o 100 proc., a na Corsę o 70 proc. W związku z tym odwołane zostaną przestoje w fabrykach w Eisenach i Saragossie.

Również niemiecki automobilklub ADAC wyraźnie mówi o konieczności przedłużenia działania premii, która według obecnych założeń ma się skończyć wraz z końcem roku. Peter Meyer, prezydent ADAC w wywiadzie dla ukazującego się w Düsseldorfie „Rheinischen Post” stwierdził: „Cieżko znaleźć uzasadnienie dla niepowiększenia przez rząd sumy przeznaczonej na premię środowiskową. Przecież na każdym sprzedanym samochodzie państwo zarabia VAT. Ograniczanie tego programu (do sumy 1,5 mld euro i 600 tys. nowych aut – red.) nie ma po prostu sensu”.