Podczas kryzysu łatwiej uporządkować rzeczy, które w innym okresie byłyby nie do ruszenia – powiedział Wendelin Wideking, prezes zarządu Porsche. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Porsche osiągnęło właśnie ponad 50-procentowy wzrost przychodów

A więc typowy “wujek dobra rada”, bo w jego firmie wszystko idzie jak z płatka? Niekoniecznie. Porsche stało się niedawno większościowym udziałowcem VW. Pełni władzy w firmie jednak nie przejęło, bo na drodze stanął mniejszościowy, ale ważny udziałowiec – rząd Dolnej Saksonii. Na razie toczy się spór co do jego roli, ale podejrzewam, że już wkrótce wątpliwości zostaną rozwiane, a Wideking weźmie się ostro do roboty, czyli do wprowadzania „niezbędnych oszczędności” (jak mówi się zawsze w takich przypadkach).

A w VW jest co robić – rozbuchane wymagania związków zawodowych, przerost zatrudnienia, wysokie koszty produkcji. Inżynierowie VW nie ukrywali, że jednym z powodów zmiany generacji Golfa (z piątej na szóstą) były zbyt duże koszty wyprodukowania jednostkowego egzemplarza. Golf VI jest po prostu tańszy i prostszy w produkcji, a firma zapowiada, że także lepszy jakościowo – na tym polu Wideking też będzie miał sporo zadań, bo choćby testy długodystansowe naszych kolegów z niemieckiego Auto Bilda pokazują wyraźnie, że VW zszedł ostatnio na psy…

A więc zmiany, zmiany, zmiany! Czy również w polskim zakładzie VW? Polacy pracujący dla niemieckiego koncernu mogą raczej spać spokojnie, bo nasze fabryki były stworzone według zupełnie innych reguł i decydował czysty rachunek ekonomiczny. Miejmy nadzieję, że to wystarczy…

Piotr Burchard