5 dni spędzonych za kierownicą elektrycznego samochodu w szczegółach

Dzień 1.

Relację wideo z testu Citroena C-Zero obejrzysz tutaj!

Odbieram C-Zero z salonu firmowego w Warszawie. Zasięg 83 km. Szybka instrukcja ładowania: najpierw podłącza się ładowarkę do sieci, później wtyczkę do auta. Zupełnie wyczerpane akumulatory ładują się 6 godzin. Aha, ładowarki nie można podłączać za pomocą przedłużacza, a gniazdko powinno znieść obciążenie 16 A (czyli takie jak np. do podłączenia pralki).
Wsiadam. Całkiem sporo miejsca, niezłe wykonanie, automat, klimatyzacja – czego więcej potrzeba w miejskim aucie? Wracam do domu. Na szczęście kabel do ładowania jest na tyle długi, że nie muszę wyprowadzać swojego samochodu z garażu, podłączone do sieci C-Zero pozostaje na zewnątrz.

male001

Dzień 2.

Ciekawe, ile prądu zużyłem do naładowania auta przez noc? Muszę kupić specjalny licznik, to nie będzie zgadywanki. Zamawiam go od razu przez internet, mam nadzieję, że przyjdzie przed końcem testu.

male005
Rano licznik zasięgu Citroena pokazuje 112 km. Do redakcji mam 21 km, co w dwie strony daje niewiele ponad 40 kg, więc powinno starczyć na znacznie dłuższą przejażdżkę. Odwożę córkę do przedszkola („Tato, dlaczego ten pies przed nami nie ucieka?). Poranek jest dość chłodny. Włączam ogrzewanie i zasięg zmniejsza się automatycznie o 21 km. Ciekawe, jak na stan akumulatorów wpływa klimatyzacja?
Na firmowym parkingu znajduję miejsce z gniazdkiem 220V – trzeba będzie dogadać się z właścicielem i zamienić na kilka dni. Dom-praca-zakupy-dom – jak dotąd C-Zero spisuje się doskonale. Powrót do domu, podłączenie do ładowania, koniec na dziś.

male006

Dzień 3.

Zasięg po całonocnym ładowaniu to 121 km. Dziś muszę załatwić kilka spraw na mieście i szykuje się najtrudniejszy test. Podczas jazdy cały czas zerkam na stan naładowania baterii – świadomość, że tym autem mogę maksymalnie przejechać tyle ile klasycznym samochodem na rezerwie, wpływa na styl jazdy. Rano korek na Puławskiej. Jak zwykle… Ruszanie, hamowanie, ruszanie, hamowanie, a wskaźnik zasięgu stoi jak zaklęty. Podczas hamowania i toczenia Citroen ładuje baterie, stąd takie małe zmiany na wskaźniku zasięgu.

male007
Szybki start spod świateł robi wrażenie nawet na motocykliście – dogania mnie, przypatruje się autu z uwagą. Ale taka dynamika kosztuje – zrobiłem najwyżej kilometr, a zasięg spadł o 4 km. Wmieście stan naładowania baterii zwiększa się, by po chwili zmaleć. Wieczorem szybka jazda podmiejską drogą – zasięg spada w zawrotnym tempie. Bilans dnia: ze 121 km zużyłem 60, ale z zasięgu zniknęło 80 km. Załatwiłem to, co miałem załatwić, „paliwa” wystarczyło. Przyszedł licznik zużycia – podłączam auto do gniazdka i idę spać.

Dzień 4.

Całonocne ładowanie, a na liczniku zużycia prądu jest 7,7 kWh – przy mojej taryfie elektrycznej oznacza to, że naładowanie auta po przejechaniu 60 km kosztowało ok. 2,3 zł, a więc przejechanie 100 km nie kosztuje nawet 5 zł. Litr benzyny 95-oktanowej kosztuje ok. 5,2 zł. Komentarz chyba nie jest potrzebny… Jeśli rocznie pokonywalibyśmy 15 tys. km, to koszt prądu wyniósł by ok. 750 zł.

male008
Przy wyjeżdżaniu z posesji niemalże przejechałem własnego psa, który zawsze uciekał przed samochodami. Elektryczne C-Zero do 20 km/h jest prawie bezgłośne – śmieszne uczucie jeździć autem, którego nie słychać. Trzeba zwracać uwagę na pieszych.
Włączenie klimatyzacji jest mniej kosztowne energetycznie niż ogrzewanie. Po jej włączeniu zasięg spadł o 11 km (przy ogrzewaniu o 21). Szkoda, że przez cały tydzień nie padał deszcz – ciekawe, jak na zasięg wpływają inne urządzenia, np. wycieraczki czy podgrzewana tylna szyba.

Dzień 5.

To już niestety koniec. C-Zero wraca do Citroena. Samochód nie zawiódł, nigdy nie zabrakło mi prądu, a więc test zdany z powodzeniem, ale tak czy inaczej, mimo że bardzo bym chciał, tego auta nie da się obronić. Dlaczego? Jeśli samochód kosztowałby tyle co bratnie Mitsubishi i-MieV (160 tys. zł), to w stosunku do podobnie wyposażonego Fiata Pandy Citroen byłby droższy o 130 tys. zł – taka suma nigdy nie zwróci się nawet przy tak wysokich cenach paliw.
Aspekt ekologiczny także nie jest do końca korzystny. W Polsce, gdzie 95 proc. energii jest uzyskiwana ze spalania węgla przyjmuje się, że przy takim zużyciu prądu samochód elektryczny emituje blisko 100 g CO2 na km. Ciekawe jak to wyliczono? Tak czy inaczej, produkcja benzyny także nie jest obojętna dla środowiska, może by więc doliczać emisję CO2 z produkcji benzyny czy oleju napędowego do emisji CO2  klasycznych aut?
Dla mnie C-Zero ma tylko jedną wadę; nikt nie chce mi go dać za darmo! Szkoda, przyjąłbym go od razu, bo dla mnie zasięg 120 km w zupełności by wystarczył.

Dane techniczne Citroen C-Zero:

Moc maksymalna: 64 KM (47 kW), maks. moment obrotowy: 180 Nm (dostępny od 0 – 2000 obr./min). 0-100 km/h w 15 s. Prędkość maksymalna: 130 km/h. Zasięg: 130 km. Napęd na oś tylną. Silnik elektryczny trójfazowy, synchroniczny z magnesami trwałymi.  Akumulatory: litowo-jonowe. Czas ładowania z gniazdka 220 V: 6 h. Tzw. szybkie ładowanie (400 V, 125 A, 50 kW): 30 minut. Energia zgromadzona w akumulatorach: 16 kWh (88 ogniw). Masa własna pojazdu: 1100 kg.